Integracja po pienińsku, czyli wrześniowy wyjazd członków Stowarzyszenia Miłośników Karwodrzy
Prolog: Gdy historia znów się powtarza…
Wrześniowe wyjazdy integracyjne stały się już tradycją Stowarzyszenia Miłośników Karwodrzy. W poprzednich latach wspólnie przemierzaliśmy szlaki Tatr, Bieszczad i Roztocza. Tym razem postanowiliśmy obrać kierunek na Pieniny – i trzeba przyznać, że był to wybór zdecydowanie trafiony.
Rozdział I: Piątek (11.09), więc w drogę!
W piątkowe popołudnie wspólnie wsiedliśmy do busa i ruszyliśmy z Karwodrzy w stronę Hałuszowej, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Po przyjeździe zasiedliśmy do wspólnej kolacji. Było smacznie, ale przede wszystkim wesoło. Jak to zwykle bywa w naszym gronie – rozmowom, żartom i śmiechom nie było końca, więc pierwszy wieczór integracji można było uznać za bardzo udany.
Rozdział II: Sobota (12.09), więc w góry!
W sobotni poranek, po wspólnym śniadaniu, ruszyliśmy na górski szlak. Naszym celem był Wysoki Wierch – jeden z najbardziej widokowych szczytów Pienin. Następnie szlakiem dotarliśmy na Palenicę, skąd kolejką zjechaliśmy do Szczawnicy.
Wprawdzie początek dnia przywitał nas mgłą, więc przez pewien czas pienińskie widoki pozostawały dla nas małą zagadką, lecz na szczęście pogoda postanowiła się poprawić i pod koniec szlaku wyszło słońce. A wtedy Pieniny pokazały swoje prawdziwe oblicze.
Po górskich wędrówkach przyszedł czas na spokojniejsze zwiedzanie miasta, spacer i chwilę odpoczynku.
Wieczorem wróciliśmy do miejsca zakwaterowania, gdzie zrobiliśmy wspólnego grilla. Była okazja nie tylko dobrze zjeść, ale przede wszystkim porozmawiać i pośmiać się. Po całym dniu w górach energii może było już trochę mniej, ale dobrego humoru zdecydowanie nie zabrakło.
Rozdział III: Niedziela (13.09), więc na tratwy!
Niedziela również rozpoczęła się od wspólnego śniadania. Tym razem jednak zamiast górskich butów czekała na nas kolejna pienińska atrakcja – spływ Dunajcem.
Pojechaliśmy do Sromowców Wyżnych, skąd rozpoczęliśmy spływ. Pogoda była świetna, a widoki – jak na Pieniny przystało – robiły wrażenie. Sam spływ trwał około 3 godzin i liczył prawie 23 kilometry.
Nie sposób nie wspomnieć o naszych flisakach. Panowie nie tylko bezpiecznie prowadzili tratwy, ale również skutecznie umilali nam czas ciekawymi historiami, opowieściami o okolicy i oczywiście żartami. Dzięki nim te trzy godziny minęły naprawdę szybko – choć przy takiej scenerii czas i tak płynął wyjątkowo przyjemnie.
Spływ zakończyliśmy w Krościenku nad Dunajcem. Spędziliśmy jeszcze trochę czasu w tej urokliwej miejscowości, a następnie ruszyliśmy w drogę powrotną. Wieczorem zmęczeni, ale zadowoleni wróciliśmy do Karwodrzy.
Epilog: Nie tylko wyjazd, ale i wspólny czas.
Tegoroczny wyjazd w Pieniny był kolejną okazją do wspólnego odpoczynku, zabawy i integracji członków naszego Stowarzyszenia. Takie wyjazdy mają jednak jeszcze jedną, bardzo ważną wartość – pozwalają nam spokojnie porozmawiać i przy okazji ustalić plany dalszego działania SMK.
Bo Stowarzyszenie to nie tylko zebrania, wydarzenia i wspólne inicjatywy. To przede wszystkim ludzie, a najlepsze pomysły często rodzą się właśnie podczas zwykłej rozmowy – przy wspólnym stole, na szlaku czy nawet na tratwie płynącej Dunajcem.
Wracamy więc do Karwodrzy z nową energią, kolejnymi wspomnieniami i głowami pełnymi pomysłów. A gdzie pojedziemy za rok? Tego jeszcze nie wiemy. Wiemy natomiast, że po Tatrach, Bieszczadach, Roztoczu i Pieninach poprzeczka została zawieszona całkiem wysoko.


















































